Na co warto chodzić do kina?


kino 300x283 Na co warto chodzić do kina?

(fot. powiat.mogilno.pl)

Do kina lubią chodzić wszyscy, ale przeważającą grupę stanowią dzieci i zakochani. Kino ma działać zatem terapeutycznie, a przy tym wprowadzać w inny świat. Niestety, aby wyjść zadowolonym w swoistej estetyce trzeba mieć niesamowite szczęście bądź znajomego krytyka doskonale znającego branżę.

Filmy uzależniony jest od reżysera oraz obsady aktorskiej, dlatego też powinno to być pierwsze kryterium oceny.  Idealnym drogowskazem jest Quentin Tarantino i jego niezmiennie doskonała oraz brutalnie prawdziwa twórczość. Ostatnio do polskich kin wszedł film będący odzwierciedleniem twórczości słynnego reżysera.”7 psychopatów”, bo o tym filmie jest mowa, jest niepowtarzalnie bardzo dobrze zagrany, choć trudno porównać go do szekspirowskiego dramatu. Widać, że McDonagh – dramaturg, który stał się reżyserem tego filmu, jest świadomy konwencji, wewnątrz których się obraca i chętnie je odsłania, mrugając do nas zza kamery „to tylko kino”. Ale oprócz tej warstwy „metafilmowej”, komentującej nieraz złośliwie, z cierpką autoironią ekranowe wydarzenia mamy tu po prostu niezłą, inteligentną i chwilami całkiem zabawną komedię kryminalną. W materiałach reklamowych robi się z McDonagha genialne dziecko Tarantino i braci Cohen, co jest jednak przesadą. Nie ma tu miejsca na jakieś szczegółowe analizy porównawcze, ale o ile z Tarantino znalazłoby się jakieś powinowactwa stylistyczne (obaj bawią się przemocą, obaj mają też świetne ucho do dialogów), o tyle Cohenowie to jednak swoista odmienność.

Fabuła filmu jest równie niebanalna, bo w końcu mało kto zdobył się na taki drastyczny artyzm. Na głównego bohatera kreowany jest nadużywający alkoholu scenarzysta Marty (Farrell). Nie może sobie poradzić z napisaniem zamówionego scenariusza pt. „7 psychopatów (w zasadzie ma tylko tytuł). Jego przyjaciel Billy (Rockwell), próbując mu pomóc, namawia go do przeprowadzenia „riserczu” wśród autentycznych, psychopatycznych morderców, co okazuje się pomysłem ryzykownym. I w ten oto sposób, spokojny i dość tchórzliwy hollywoodzki pisarz zostaje wciągnięty w świat zbrodni i występku, który miał opisywać. Więcej nawet: on ten świat współtworzy. „7 psychopatów” jest bowiem po części autotematyczną zabawą w „film o powstawaniu filmu” w głowie autora.

Dodaj komentarz

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD