Przyjaźń na wagę złota


a5045e0213bafccdfa68277650cc0305a1f83818 300x0 rozmiar niestandardowy Przyjaźń na wagę złota

(fot. montre.blog.pl)

Nie zawsze naszym przyjacielem jest osoba tej samej płci, zdarza się dość często, iż jest to osoba, którą pozornie można by uznać za naszego partnera, jednak łączy nas tylko, a może aż przyjaźń. Z pewnych względów na początku tej znajomości wyznaczamy jej granice.

Ta granica sprawia, że tak naprawdę poznajemy drugą osobę lepiej niż ktoś inny. Nie czujemy presji związanej z chęcią zaimponowania i zafascynowania naszego rozmówcy, po prostu jesteśmy. Bezceremonialna szczerość i bezwzględna pomoc w sytuacjach podbramkowych to główne przesłanki przyjaźni. Nie ma nic piękniejszego niż wymienione atuty, niosą one za sobą poczucie oparcia w drugiej osobie oraz żegnamy się z lękiem samotności, gdyż on-przyjaciel zawsze będzie z nami.

W dzisiejszych czasach trudno znaleźć taką przyjaźń, warunki naszego wszechświata nie sprzyjają rozkwitowi takiej znajomości. Wszechobecna zazdrość, rywalizacja sprawia, że przestajemy doceniać wartości wpajane nam od dziecka. Szlachetność oraz czystość intencji odchodzą w zapomnienie, stajemy się coraz większymi egoistami w swoim samolubnym postępowaniu.

Ale niektórzy mają szczęście doświadczenia związku przyjaźni, który dziś jest cenniejszy niż kiedykolwiek. Przyjaźń w życiu dorosłym często wystawiana jest na próby. Test lojalności kto go zdaje, a kto nie? Na szali stawiana jest nasza przyjaźń wraz z dobrami doczesnymi. Rzeczy materialne tak prozaiczne potrafią wprawić w mętlik nasz umysł. Dobra materialne podnoszą nasz status społeczny, przez ich pryzmat niestety klasyfikujemy człowieka. Moim zdaniem to jedno z najbardziej nagannych zjawisk naszych pokoleń. Jednak funkcjonując w ludzkości, nabiera potężnych rozmiarów sprawiając, że przestajemy kierować się w życiu słusznymi zasadami. Ci którzy sprostali dylematom przedstawionej wagi, wybierając przyjaźń, zyskują coś czego nie widać gołym okiem. Nie dostrzeżemy tego w drugiej osobie, mijając ją na ulicy, ale to coś sprawia, iż ta osoba może godnie kroczyć ulicą z podniesioną głową. To wewnętrzny szacunek do siebie samego. Jeśli zawodzimy przyjaciela darzącego nas szacunkiem, zawodzimy siebie samych. Podarowanie przyjaźni drugiemu człowiekowi jest równoznaczne z akceptacją jego najskrytszych, nie zawsze chlubnych czynów i myśli. Czy warto waszym zdaniem rezygnować z tego na rzecz czegoś co szybko mija i nie da nam nic prócz wypełnionego portfela. Czym jest fałszywe uznanie ogółu w porównaniu z jedną szczerą parą oczu, która swym spojrzeniem sięga naszego serca?

 

Dodaj komentarz

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD