O rowerzystach co po zmroku bez oświetlenia jeżdżą


images20 O rowerzystach co po zmroku bez oświetlenia jeżdżą

(fot. skuterowo.com)

Lato sprzyja wycieczkom rowerowym. Zdarza się, że powrót z takiej eskapady wypadnie po zachodzie słońca. Brak ścieżki zmusza rowerzystę do korzystania z drogi razem z samochodami.

Zaprzyjaźniony ze mną kierowca auta, który często podróżuje po zachodzie słońca zwrócił uwagę na problem, o którym się mówi dużo, ale jakoś nieskutecznie. Problem cyklistów, a raczej, problem, z cyklistami.

Sama siadam „za kółkiem” i sprawa nie jest mi obca. Wszystko by było dobrze, gdyby nie lekceważące podejście posiadaczy dwóch kółek do przepisów. Za nic mają to, że są niewidoczni. Kierowca auta powinien przewidzieć gdzie pedałujący akurat się znajduje! Brak jakiegokolwiek oświetlenia, nawet światełka odblaskowego, jest tak częste, że trudno uwierzyć w niskie ceny lampek i latarek rowerowych. A bywa, że te złotówki zamiast na jakiekolwiek światło przeznaczone są na jakiekolwiek piwko. Zagrożenie podwójne.

Ale to jeszcze nic! Następne podwójne zagrożenie stwarzają pary, może zakochane, ale poruszające się, nie tylko nieprzepisowo po drodze, ale i bez zdrowego rozsądku. Jadą obok siebie, bez oświetlenia i prawdopodobnie bez świadomości kim są dla kierowcy auta. Wyłaniają się w blasku reflektorów, jak widma z najstraszniejszych horrorów, w odległości nie pozwalającej na skuteczne hamowanie. Przysłowie – nieszczęścia chodzą parami – śmiało można sparafrazować – nieszczęścia jeżdżą parami. Czasem podróż rowerkiem kończy się poza granicami naszego świata. Kierowca musi zaś żyć dalej z piętnem mordercy, choć nie zawinił.

Myślę, że trzeba o tym mówić wszędzie i powtarzać bez przerwy, aż rowerzystom zaczną zapalać się lampki – w głowach i przy rowerach, a nie tylko przy drogach – jako znicze.

 

Dodaj komentarz

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD