Moja Joanna


(fot. ocdn.eu)

(fot. ocdn.eu)

Łzy same jakoś poleciały. Nie mogę uwierzyć że umarła, bo nigdy nie myślałam, że ona jest śmiertelna. Jak już umiałam czytać to wpadł mi w ręce „Krokodyl z Kraju Karoliny” i tak się zaczęło.

Czytałam jej książki, chociaż nie lubię kryminałów, ale to zupełnie co innego. Humor, taki życiowy, z którym może spotkać się każdy człowiek, gdzieś za rogiem ulicy, albo na leśnej ścieżce. Wątek kryminalny był dla mnie drugorzędny.

Pokochałam „Lesia” i od czasu, gdy dawno, dawno temu, słyszałam tę powieść w „Lecie z Radiem”, czytaną przez niezapomnianą, wspaniałą, Irenę Kwiatkowską, sfiksowałam – od tamtej pory wracam do tej lektury każdego lata. Nie znaczy to wcale, że wszystkie książki Chmielewskiej mnie zachwyciły. Są nawet takie, które mi się nie podobają, ale wiem, że mi się nie podobają, bo przeczytałam.

Na półce z książkami „Lesio” stoi w kir ubrany.

Dodaj komentarz

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD