Polska muzyka: Sorry Boys


521993 10151917242872147 1789906629 n 300x294 Polska muzyka: Sorry Boys

(fot. materiały prasowe)

Na rynku muzycznym w ostatnim czasie furorę robi zespół Sorry Boys. Kim są i o czym śpiewają? 

Sorry Boys umiejętnie wymykają się wszelkim klasyfikacjom. Z jednej strony supportują Monikę Brodkę czy Anitę Lipnicką, a z drugiej tworzą rzeczy, które bez wątpienia przypadną do gustu nawet najbardziej wybrednym koneserom klimatycznej alternatywy – zwłaszcza tej z etykietką 4AD. I robią to na tyle błyskotliwie, profesjonalnie i oryginalnie, że można się nimi chwalić za granicą bez poczucia obciachu.
Hard Working Classes to bezsprzecznie jeden z najdojrzalszych krajowych debiutów, jakie dane mi było słyszeć w ciągu ostatnich miesięcy. Przemyślane, wielopłaszczyznowe, a zarazem nie przekombinowane kompozycje, bogate instrumentarium, a przede wszystkim znakomicie wypracowana atmosfera – jednocześnie mroczna i przestrzenna, oniryczna i niepokojąca. Całość balansuje gdzieś pomiędzy dream popem, klimatycznym rockiem, shoegaze’em, a jazzowymi i etnicznymi odjazdami, nie opowiadając się jednak zdecydowanie po żadnej ze stron. I choć twórczość grupy bywa porównywana do dokonań Cocteau Twins czy Blonde Redhead, ma w sobie coś, co decyduje o jej wyjątkowości.
Z pewnością niemała w tym rola stojącej na czele stołecznego kolektywu Izy Komoszyńskiej. Dziewczyna nie tylko jest autorką wszystkich tekstów i współkompozytorką oraz współproducentką całego materiału, ale też zagrała na klawiszach, harmonijce i perkusjonaliach. No i zaśpiewała. I to jak! Rzadko można się spotkać wśród krajowych wokalistek z podobnym wyczuciem klimatu i emocji. A frontmanka Sorry Boys nie tylko ma znakomite warunki głosowe i ciekawą barwę, ale też iście aktorski talent do wcielania się w rozmaite muzyczne role. Raz potrafi być eteryczna i tajemnicza, jak w otwierającym zestaw, przestrzennym utworze tytułowym, by po chwili przeistoczyć się w zadziorną kokietkę w typie Gwen Stefani w najbardziej czadowym na płycie Salty River.
Ta jej elastyczność sprawia, że zarówno shoegaze’owa ballada Cancer Sign Love, mogący się kojarzyć z dokonaniami The Cure Chance, jak i nieco westernowy Trains Go Everywhere albo delikatny, ulotny Roe Deer At A Rodeo brzmią równie przekonująco. A muzyczny eklektyzm staje się w tym przypadku doskonałym polem do nawiązania dialogu między głosem wokalistki a partiami instrumentów, które same w sobie mają sporo do zaoferowania uważnemu słuchaczowi. Bo właśnie do takich skierowana jest ta płyta.
Sorry Boys zdecydowanie stawiają na jakość i klimat kompozycji kosztem czadu i przebojowości. No i śpiewają wyłącznie po angielsku, więc raczej nie mają szans zostać drugim Heyem. Mają za to na koncie ciekawy, intrygujący debiut, który znajdzie zapewne uznanie u koneserów. A to już całkiem sporo!

Dodaj komentarz

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD