Noś długie włosy jak my


16893 479561998771868 1711845271 n 300x300 Noś długie włosy jak my

(fot. fbcdn.net)

Jak zapuścić włosy? Co jest najlepsze na szybszy porost włosów? Jak osiągnęłam długość do pasa?

Od czego zacząć? Na początku, musimy uświadomić sobie, że na prawdziwe, długotrwałe efekty, potrzeba nieco więcej czasu i cierpliwości. Ale podstawą jest, żeby się nie zniechęcać!Często jest tak, że mamy do czegoś chwilowy, olbrzymi zapał, jednak brak natychmiastowych przemian podcina nam skrzydła, ujmuje wytrwałości i w rezultacie szybko rezygnujemy. To tak, jak w przypadku rozpoczęcia intensywnej pielęgnacji zniszczonych włosów – nie zmienimy w jednej chwili tego, co było niszczone prostownicą, agresywnym rozjaśnianiem i nieodpowiednią pielęgnacją (lub jej brakiem), przez całe lata, ale z czasem, jesteśmy w stanie zmienić je w piękne, zdrowe i lśniące blondziaki! Najważniejsze, żebyśmy wprowadziły do swojej codzienności pewne pozytywne nawyki, a dzięki systematyczności, efekty przyjdą wcześniej, niż nam się wydaje!

W takim razie, jak zapuścić włosy? W samym internecie możemy znaleźć przeogromne ilości sposobów, przepisów i porad na przyspieszenie porostu włosów. Niestety, równie często, nie są podawane możliwe skutki uboczne takich „kuracji” czy informacje, o krótkotrwałości uzyskiwanych efektów. Jednak, na własnym przykładzie, przekonałam się, że jest jeden, stuprocentowy pewniak! Taki, który wpłynie wspaniale nie tylko na szybszy porost włosów (wzmocnienie cebulek to też ograniczenie/zahamowanie wypadania) + ich piękny wygląd, ale również cerę, paznokcie, odporność, samopoczucie czy nawet koncentrację. Tym niesamowitym, urodowym cudeńkiem, które niegdyś mocno lekceważyłam i nie doceniałam, jest zdrowsza, bardziej wartościowa dieta.

Oczywiście, wszystko w miarę naszych możliwości!  Pewnie, że nie musi być to ściśle rozpisany jadłospis i najwyższej jakości naturalne produkty z półki „zdrowa żywność”. Po prostu, postarajmy się jeść więcej owoców, warzyw – są to naturalne witaminy i mikroelementy, ogromnie ważne dla naszego organizmu. Dziennie sięgajmy po kilka orzechów włoskich, laskowych lub pistacji (max. garść). Do tego, niesamowicie ważny i moim zdaniem kluczowy element diety –wielonienasycone kwasy tłuszczowe (Omega-3, Omega-6), które ja dostarczam, przede wszystkim, w postaci nierafinowanego, tłoczonego na zimno oleju lnianego. Spożywam około 2-5 łyżek dziennie i najczęściej dolewam go sobie do jogurtu naturalnego lub mieszam z białym twarożkiem. Jego wpływ na włosy i cerę jest nie do opisania – pokochałam ten olej całym sercem! (teraz czaję się jeszcze na olej z rokitnika). Postarajmy się też możliwie ograniczyć sztuczne, chemiczne słodycze + oczywiście chipsy, których wspaniałym, pysznym zamiennikiem do pochrupania, są własnoręcznie robione „chipsy” z plasterków jabłek. Ja uwielbiam również własnoręcznie wypiekane ciasta, gorzką czekoladę i tego staram się trzymać. Nie zrezygnowałam ze słodkości całkowicie, bo jestem strasznym łakomczuchem, a efekty mimo wszystko są niesamowite

Starajmy się więc poprawić wszystko w miarę naszych możliwości, stopniowo – bo tak jest zdecydowanie łatwiej. Gwałtowne zmiany będą dla nas trudne do zaakceptowania, a przez to, możemy łatwiej się poddać. Na początek, spróbujmy wyeliminować to, co bezwartościowe i jedzmy trzy, główne posiłki dziennie (+ 2-3 wartościowe przekąski pomiędzy nimi). Nie zastępujmy żadnego z nich czekoladowym batonikiem, cukierkami czy pączkiem, tłumacząc to brakiem czasu – to bardzo, bardzo ważne!

Dlaczego unikanie sztucznych słodyczy jest tak bardzo istotne dla „zdrowia” włosów i ich szybszego przyrostu?

Przede wszystkim dlatego, że za ich sprawą, nasz organizm sam siebie wyniszcza. Pobierając taki rafinowany, pozbawiony wszelkich wartości cukier, nie otrzymuje wraz z nim żadnych elementów, które ułatwiłyby mu jego strawienie. Nie może czerpać z niego witamin i substancji mineralnych, dlatego, aby go strawić, musi zużywać własne zapasy, tracąc tym samym, często nadmierne ilości wartościowych i niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania składników. A pamiętajmy, że zasilanie cebulek włosów, organizm zostawia sobie na koniec, dopiero po „dokarmieniu” swoich priorytetów. Dlatego właśnie, tak ważne jest, żeby dostarczać organizmowi wszystkiego co najlepsze, a eliminować to, co działa na niego destrukcyjnie (w tym, jednocześnie, na stan naszych włosów, spowolniony porost czy wypadanie).

Pokrzywa + skrzyp polny, czyli wspomagająca herbatka. Robimy mieszankę z suszonych ziół lub gotowych torebek i zaparzamy. Dziennie warto wypić chociażby jeden kubek, ale bardzo ważna jest systematyczność. Pamiętajmy też, o jednoczesnym uzupełnianiu witamin z grupy B i magnezu, ponieważ „skrzypokrzywa” wypłukuje je z naszego organizmu.

Picie drożdży. Rozpoczynając „drożdżową kurację”, musimy przygotować się na specyficzny smak, który dla niektórych może być mocno problematyczny, ale są i również „drożdżowi smakosze”. Picie drożdży, dodatkowo, bardzo często wiąże się z oczyszczaniem skóry, a więc pojawieniem się na buzi niedoskonałości (które może potrwać tydzień, dwa lub nawet wcale się nie zakończyć), wiążące się często z późniejszą poprawą ogólnego stanu cery. Pamiętajmy też o możliwych problemach żołądkowych. Nie każdy organizm będzie tolerował drożdże, a wówczas trzeba je koniecznie odstawić.

 

Dodaj komentarz

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD