„Zabawić się na śmierć”


indeks Zabawić się na śmierć

(fot. materiały prasowe)

Grozi nam duchowe spustoszenie i śmierć kultury, czytamy na początku książki Neila Postmana Zabawić się na śmierć. Jednak słów tych nie wypowiada sam autor, ale Aldous Huxley.

Poeta, pisarz na którym wzoruje się amerykański filozof. Jednak stwierdzenie wzoruje się ujmuje całemu zabiegowi, którym posłużył się Neil Postman. On po prostu opiera swój światopogląd na tezie postawionej przez Huxleya, chociaż czasami stoi w opozycji do niej. Żeby było prościej, na początku najlepiej przedstawić dwie tezy. Huxley uważał, że społeczeństwo pokocha technologie, która z jednej strony dostarczać będzie przyjemności, ale z drugiej po cichu będzie zabijać wyższe wartości. Człowiek nawet nie zorientuje się kiedy przeobrazi się w maszynę, która nie potrafi odbierać i kształtować idei. A głównymi cechami, które będą odznaczać nas będzie bierność i egoizm. A jaką tezę reprezentował autor książki? Uważał on, ze środki komunikowania nie są tylko technicznymi urządzeniami do przenoszenia treści, ale każdy z nich wywiera swoisty wpływ na orientacje intelektualne, sposoby opisywania rzeczywistości i wrażliwość ich użytkowników, na charakter dyskursu i całą kulturę. Wnioski przychodzą same, obydwaj uważali, że wpływ mediów jest negatywny, jednak Neil Postman twierdzi, że to właśnie telewizja jest tym czynnikiem absorbującym zagładę społeczeństwa.

W książce odnajdujemy dwa przeciwstawne bieguny. Jednym z nich jest świat druku, drugim właśnie telewizja. Neil Postman nie bez powodu przeciwstawił ze sobą te dwa odrębne zjawiska. Na początku przedstawia Epokę Opisu, którą idealizuje, barwi wszystkimi kolorami tęczy, aby później przedstawić szarą Epokę Show-Biznesu. Jednak wszystkie swoje przekonania wiąże z kulturą amerykańską. Dlaczego? Według autora właśnie to społeczeństwo przewyższa inne. Po prostu jest najlepsze, mówiąc kolokwialnie.

Na początku weźmy pod uwagę świat, w którym słowa były głównym nośnikiem znaczeń. Neil Postman posługując się przykładami i nawiązaniami chce dać wyraz swojej aprobaty do tej epoki. Nieustannie podkreśla, że to właśnie ta forma komunikowania się jest najważniejsza, ponieważ angażuje nasz intelekt, a tym samym zmusza do klasyfikacji, wyciąganiu wniosków oraz rozumienia. Oczywiście nie będę tego negowała, wręcz przeciwnie zgodzę się z nim. Posłużyć się możemy trywialnym przykładem jakim jest czytanie książki. Musimy przecież zaangażować swój umysł, aby dobrze odebrać komunikat pośredni kierowany w naszą stronę. W innych środkach, z którymi spotykamy się codziennie, ten proces jest prostszy. Chociaż wtedy kanał przekazu jest obszerny, to i tak rzadko angażujemy nasz rozum. Wówczas stwierdzenie zobaczyć znaczy uwierzyć nabiera innego wymiaru. I to właśnie on kieruję większością populacji w dzisiejszych czasach. Często jednak jedne fakty wypierają drugie, a przepych rośnie. To on warunkuje nasze poczynania, dokonuje rewolucji w naszym życiu, ponieważ nie ma miejsca w nim na refleksje. Na chwile spokoju, w której moglibyśmy popaść w analizowanie i kontemplacje nad treścią, która jest do nas kierowana. W piśmiennictwie tak nie jest. I to właśnie autor książki chce uzmysłowić czytelnikowi. Podkreśla, że słowo pisane zawiera w sobie dyskurs racjonalny i konsekwentny. W Zabawić się na śmierć, jak wcześniej wspomniałam, występuje wiele przykładów. Chciałabym przywołać jeden, który najbardziej utkwił mi w pamięci. Chodzi o Jonathana Edwardsa i jego kazania. Autor przywołał jego postać nie bez przyczyny. Chciał uzmysłowić siłę jaką wywierał teolog swoją twórczością. Biografia amerykańskiego kaznodziei mówi sama za siebie, jego kazania wywierały niepowtarzalny wpływ na odbiorców, którzy mdleli albo odczuwali cielesne skutki obecności Ducha Świętego. W ten sposób autor książki chciał uzmysłowić, że w Epoce Opisu treść była pełna znaczeń, a dyskurs charakteryzował się powagą. Również chciał dać pewne pojęcie, że telewizja wyparła to zjawisko. Według autora, nabożeństwa emitowane przez telewizje niszczą cały sakralny wymiar. I tutaj znowu muszę się zgodzić z tą tezą. Aby dać szersze spektrum odniesienia, posłużę się przywołaniem artykułu Czy kłaniać się telewizji? Jest to tekst poświęcony książce Eucharystia zmediatyzowana ks. Andrzeja Draguły. Autor tej książki rozważa, czy oglądanie mszy świętej spełnia warunki Dekalogu. Okazuje się że nie, ponieważ w przykazaniu tym Kościół nie domaga się oglądania czy słuchania Mszy, ale realnego i bezpośredniego – cielesnego – uczestnictwa w konkretnej Eucharystii. I jak nie zgodzić się z Neil Postmanem? Społeczeństwo skupiając się na obrazie, zapomina o wyższych wartościach. A tym samym Bóg staje się trzecioplanowym bohaterem spektaklu.

Jednak skupmy się na telewizji, czyli na środku komunikacji który stał się podmiotem rozważań amerykańskiego filozofa. Co najbardziej mnie zafascynowało to poruszona kwestia prawdy. Przywołany przez autora Sokrates wyczerpująco odnosi sens całej spekulacji. Prawda musi być upiększona by była uznana i każda kultura wyobraża sobie ją inaczej – twierdzi starożytny myśliciel. Neil Postman w swojej książce przywołuje takie osobistości, z którymi nie warto wchodzić w dyskusję. Dlaczego akurat ten cytat? Ponieważ właśnie telewizja koloryzuje prawdę, która traci na wartości. Może teraz skupmy się na konkretach. Dlaczego według autora telewizja niesie negatywny wymiar i niszczy to co wykreowała Epoka Opisu? Przede wszystkim Epoka Show-Biznesu skupiona jest na konsumpcjonizmie i zysku, co powoduję zatracenie wyższych idei, a tym samym do zmniejszenia potencjału człowieka. Kwestie, które znajdowały się w kategoriach indywidualnych nabrały powszechności, a wszystko zaczęło być sprawą wszystkich. Krytyk w jak najszerszym kontekście, chciał uzmysłowić czytelnikowi, że obrazy trzeba rozpoznać, a słowa należy rozumieć. Autor również zaznaczył, że telewizja tylko i wyłącznie nastawiona jest na rozrywkę. Czytamy, że odbiorniki telewizyjne utrzymują nas w (…) kontakcie ze światem, ale czynią to z przylepionym do twarzy na stałe uśmiechem. Jednak całkowita negacja telewizji nie jest słuszna. Ponieważ jest wiele programów, które niosą za sobą wartości. Nie zawsze jest tak, że przez ten środek komunikacji człowiek staje się głupszy, jak stwierdził to autor książki. Przykładem może być Discovery, który w swoim repertuarze zawiera wiele ciekawych dokumentów, które mogą być przyczyną refleksji u społeczeństwa.

Książka zawiera szeroki obraz transformacji społeczeństwa oraz jego otoczenia. Ciągle jesteśmy świadkami zmian, niektóre są pozytywne, inne wręcz przeciwnie. To czego tak obawiał się Aldous Huxley oraz Neil Postman, urzeczywistniło się. Świat przekształcił się w burleskę, ze wszystkimi jej przywarami.

 

 

Dodaj komentarz

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD