Powiedz stop swoim kompleksom


(fot. dlastudenta.pl)

(fot. dlastudenta.pl)

Statystyki i powstawanie coraz większej liczby programów telewizyjnych z metamorfozami pokazują, że polki nie radzą sobie ze swoimi kompleksami. Nie akceptują siebie, wpływa to na ich życie osobiste oraz sprawia, że popadają w coraz gorsze samopoczucie.

Osoba zakompleksiona najczęściej kojarzy się nam z brzydkim kaczątkiem albo cichą myszką, która w każdej sytuacji podąża za tłumem. Jest to fałszywy obraz, który opiera się na bardzo popularnych stereotypach. Osoby pozornie szczęśliwe i asertywne mogą być tak samo zakompleksione, jak osoby ciche i wycofane. Na to jak postrzegamy same siebie ma wpływ już od najmłodszych lat rodzina. Dziecko, które czuło się odepchnięte, samotne, nie otrzymało wystarczająco dużo miłości, będzie w życiu dorosłym na pewno zmagało się z głębokimi kompleksami, które będą miały istotny wpływ na jego przyszłość. Dorosły, u którego w dzieciństwie stwierdzono chorobę sierocą, będzie musiał stoczyć walkę z niedowartościowaniem, poczuciem niższości wobec innych oraz brakiem wiary we własne siły. Kompleksy często wiążą się z życiem osobistym. Ludzie wstydzą się swojej przeszłości, chorób, gorszego pochodzenia czy niższego statusu społecznego. Dzieci nie chcąc zostać odrzucone przez swoich rówieśników, tworzą nieprzystające do rzeczywistości opowieści na temat swoich rodziców. Pogłębia to ich poczucie odosobnienia, skazuje na ciągłe udawanie. Dorośli udają przed znajomymi, że prowadzą szczęśliwe życie, opowiadają niestworzone historie o swoich przygodach, pracy, mieszkaniu. Wszystko po to, by ukryć prawdę, której się wstydzą, z którą wiązać się może bolesne wspomnienie. Warto tutaj powiedzieć o kreowaniu pięknego życia w sieci. Patrząc na to co się dzieje w social mediach, nie ma wątpliwości, że ludzie za wszelką cenę chcą poprawić obraz swojego życia i zatuszować swoje problemy i słabości, nie raz udają kogoś kim nie są. Kompleksy zaczynają mocno ograniczać życie, gdy uczucia i stany nie pozwalają już żyć normalnie. Tkwienie w tym przez długi czas może w znacznym stopniu ograniczyć wolność człowieka.

Kompleksy są bardzo złożonym problemem i można powiedzieć, że kompleks kompleksowi nierówny. Każdą osobę należy traktować indywidualnie. Nie ma jednego, najlepszego rozwiązania na wszystkie problemy. Jednak jeżeli chodzi o te związane z wyglądem, można wymienić kilka dobrych sposobów na walkę z nimi. Możesz przecież zmienić fryzurę, zrobić efektowny makijaż, kupić nowe ciuchy, ale to nie wszystko. Musisz pracować nad swoją psychiką. Bądź dla siebie dobra, chwal samą siebie. Otaczaj się ludźmi, którzy mają dużo energii. To zaraża. Zainspiruj się innymi. Skoro komuś udało się np. schudnąć to dlaczego miałoby się tobie nie udać? Myśl pozytywnie!

Jeżeli tego typu postępowanie nie pomaga, konieczna jest pomoc specjalisty. W dzisiejszych czasach psychoterapeuci rozpoznają coraz częściej dysmorfofobie (ang. Body Dysmorphic Disorder, BDD). BDD to zbytnie zaabsorbowanie wyobrażonym lub rzeczywistym, lecz niewielkim, defektem swojego wyglądu. Skutkuje zazwyczaj znacznym napięciem, cierpieniem oraz ograniczeniem funkcjonowania społecznego czy zawodowego. Sam termin „dysmorfia” pochodzi z języka grec­kiego i oznacza brzydotę, szczególnie twarzy. Prawdopodobnie po raz pierwszy pojawił się w dziele Herodota, w micie opisującym najbrzydszą dziewczynę w Sparcie. Ojcem pojęcia „dysmorfofobii” jest Enrico Morselli, włoski psychiatra, który w 1886 r. określił tym mianem „różnego rodzaju subiektywne uczucia brzydoty lub poczucie fizycznego defektu, o którym dana osoba myśli, że jest on zauważony przez inne osoby”, wprowadzając tym samym ten termin do europejskiej psychiatrii.

Obawy cierpiących na dysmorfofobię mogą dotyczyć kształtów i rozmiarów całego ciała, ale najbardziej charakterystyczne są te dotyczące twarzy i reszty głowy. Chorzy przejmują się zwykle wyglądem swojej skóry, nosa, włosów, a także oczu, uszu, ust i zębów oraz kształtem głowy lub asymetrią kości policzkowych czy żuchwy. Czasem wielkością kończyn, piersi czy genitaliów. Większość cierpiących na BDD zwraca uwagę na kilka części ciała jednocześnie – z reguły pięć czy sześć, a skarg zwykle przybywa w miarę upływu czasu. Niektórzy pacjenci mówią o nieatrakcyjności, dziwności czy nienormalności części ciała, inni bywają dużo bardziej okrutni dla siebie, używając słów takich jak: śmieszne, brzydkie, okropne, ohydne, odrażające, wstrętne, zdeformowane itd. Ich negatywne myśli na temat wyglądu czy defektu mają zwykle charakter obsesyjny, powracający i zabierają sporo czasu w ciągu dnia (przeciętnie 3–8 godz.), przeszkadzają w wykonywaniu codziennych czynności, przynoszą dużo cierpienia i obniżają samoocenę. Szacuje się, że ponad 90% pacjentów z BDD powtarza kompulsyjne (przymusowe) zachowania w celu sprawdzenia, poprawienia lub ukrycia swojego defektu, a przez to zmniejszenia niepokoju czy lęku związanego z wyglądem. Najczęstsze rytuały to: porównywanie swojego wyglądu do prezencji innych (z częstym niedoszacowaniem własnej atrakcyjności), sprawdzanie go w lustrze lub oknach wystawowych, kamuflowanie wyimaginowanych lub niewielkich rzeczywistych wad odpowiednimi ubraniami (np. noszenie kapelusza, by ukryć włosy postrzegane przez siebie jako cienkie), makijażu (np. stosowanie korektora, by ukryć widziane przez siebie niedoskonałości skóry) czy przybierania konkretnej postawy ciała. BDD może się też zacząć w dzieciństwie albo w późniejszej dorosłości. Zwykle objawy narastają stopniowo, jednak u około 20% osób początek choroby jest nagły, związany z jakimś stresującym zdarzeniem czy negatywnym komentarzem na temat wyglądu.

Niekiedy chorzy samodzielnie przeprowadzają na sobie procedury chirurgiczne i plastyczne, np. łamią sobie czy modelują nos lub wykonują lifting za pomocą zszywacza. Innym razem poddają się mniej lub bardziej profesjonalnym praktykom dermatologicznym, plastycznym czy dentystycznym, które nie zawsze kończą się sukcesem.

Badania wykazały, że po kolejnych zabiegach pacjenci najczęściej nie odczuwają żadnej ulgi, a niekiedy wręcz przeżywają nasilenie objawów. Skrajne, wyjątkowe niezadowolenie może wzmóc i tak zwykle niemałe u nich tendencje samobójcze (częstsze niż w innych psychicznych dolegliwościach). Nierzadko też po zabiegu zaczynają koncentrować uwagę na innej części ciała, aż do następnej operacji. Jeśli doświadczą natomiast jakiejś pozytywnej zmiany – zmniejszenia nasilenia objawów BDD – to z reguły jest ona krótkotrwała, potem nadmierne zaabsorbowanie niedoskonałościami powraca.

Na szczęście dysmorficzne zaburzenie można skutecznie leczyć. W Europie publikowaniem wytycznych do leczenia różnych chorób i zaburzeń psychicznych opartych na wynikach badań naukowych zajmuje się m.in. brytyjski National Institute for Health and Care Excellence (NICE). Na dysmorfofobię zdecydowanie zaleca terapię poznawczo-behawioralną. Polega ona m.in. na pracy nad zmianą przekonań na temat swojego wyglądu, siebie i innych ludzi („Mam defekt”, „Jestem bezwartościowy”, „Ludzie lubią tylko atrakcyjne osoby” czy „Jeśli pójdę na przyjęcie bez makijażu, to inni zobaczą, że mam cienie pod oczami i mnie wyśmieją”) na bardziej adaptacyjne, ekspozycji na sytuacje trudne (np. spotkania z ludźmi), ), która ma zmniejszyć unikanie i pomóc pacjentom poczuć się swobodniej wśród ludzi, powstrzymaniu rytuałów (np. niezakładaniu kapelusza, niemalowaniu się), służącemu ograniczeniu lub wręcz zastopowaniu stosowania kompulsyjnych zachowań i zdobyciu nowych, dobrych doświadczeń. Badania potwierdzają, że takie leczenie dysmorfofobii może prowadzić do uzyskania znaczącej poprawy – zmniejszenia objawów BDD i współwystępujących zaburzeń oraz podniesienia jakości życia.

Dodaj komentarz

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD