Ubrania z recyklingu noszone przez prababki


(fot. materiały prasowe)

Ubrania wykonane ze śmieci, papieru toaletowego, gazet, prezerwatyw czy nawet ludzkich włosów to nie tylko odkrycie naszych czasów i efekt mody na materiały poddające się recyklingowi. Codziennych materiałów używano w nietypowy sposób już w trakcie II wojny światowej, co podyktowane było koniecznością i brakiem odpowiednich surowców.

W czasie II wojny światowej duże zapotrzebowanie na takie wyroby bawełniane stosowane w produkcji uniformów doprowadziło do niedoboru tkanin do wytwarzania ubrań dla cywilów. Ograniczono czy wręcz zaprzestano produkcji długich, plisowanych sukien czy innych ubrań wymagających jardów tkanin. Przed 1941 rokiem w Wielkiej Brytanii i innych państwach wprowadzono reglamentację tekstyliów. Zgodnie z obowiązującym systemem dorosłemu przysługiwało rocznie: 11 talonów na sukienkę, 2 na parę pończoch, 8 na męską koszulę itd. Program ten rozbudził w wielu kobietach kreatywność i zachęcił je do przerabiania i wytwarzania odzieży przy użyciu dostępnych surowców. Powszechnym stało się wykorzystywanie przez kobiety worków po mące do szycia sukienek, bielizny czy ręczników.

W odpowiedzi na nową modę wiele firm produkujących mąkę ozdabiało szare worki atrakcyjnymi, kolorowymi wzorami. W USA czy Anglii organizowano nawet narodowe konkursy na najciekawsze ubrania z płóciennych opakowań po mące. Szacuje się, że w czasie II wojny światowej 3,5 miliona Amerykanów nosiło ubrania wykonane z worków.

Powszechne było też wykorzystywanie jedwabiu pozyskanego ze spadochronów do produkcji bluzek, a nawet sukien ślubnych. Znana jest historia niemieckiego pilota strąconego w okolicach Redditch, którego zaatakowała grupa kobiet uzbrojonych w widły i miotły, by odebrać wrogowi spadochron, a następnie uszyć z niego jedwabne majtki dla kobiet w całej wiosce.

Nierzadkie było także stosowanie w produkcji odzieży jedwabnych map pilotów RAF z zaznaczonymi na nich terytoriami wroga lub obszarem przeprowadzanych działań wojennych. Mapy podczas wojny wykonywano z jedwabiu ze względu na wodoodporność i wytrzymałość materiału, a także łatwość ukrycia go pod ubraniem. Zastosowanie map wojennych ponownie wraca do łask w naszych czasach dzięki artystom. Pewna Brytyjka, Hester Cox, wykorzystuje znalezione w sklepach ze starzyzną mapy, by zamieniać je w  niesamowite suknie ślubne. Każdy kto myśli więc o środowisku naturalnym, a także chciałby oryginalnie wyglądać na własnym ślubie, może szukać inspiracji w wojennych pomysłach naszych prababek.

Dodaj komentarz

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD