Dopamine dressing − ubrania, które dadzą szczęście


(fot. materiały prasowe)

Ubrania określane jako „dopamine dressing” zawojowały również świat mody. Idea oparta na założeniu, że noszenie radosnych strojów może poprawić humor i odpędzić nawet najbardziej depresyjne momenty. Jednak czy „szczęśliwe ubrania” rzeczywiście dadzą nam szczęście?

Przemysł modowy próbuje przekonać nas, że fantastyczne działanie „dopamone dressing” to nie iluzja. Wybiegi mienią się najróżniejszymi kolorami, od pomarańczowego, przypominającego Fantę, przez baśniowy szkarłat na pokazie Maison’a Margieli, po słoneczną żółcień rodem z „Pięknej i Bestii”. Cienie do oczu mają barwę pomarańczy i mandarynek, a pośród najmodniejszego koloru włosów króluje „blorange”. Jednak czy rzeczywiście dzięki stosowaniu takich barw naszej garderobie poczujemy się lepiej?

Okazuje się, że tak. Nawet eksperci zajmujący się psychologią mody dowodzą, że pewne kolory znacząco poprawiają nasze samopoczucie, czego przykładem jest działanie kanarkowo żółtego koloru sukienki w „La La Land”. Z drugiej strony ten sam kolor może być postrzegany odmiennie w różnych kulturach. O ile na naszym kontynencie z żałobą kojarzy się czerń, o tyle w Chinach kolorem śmierci jest biały. Pierwszorzędne znaczeniem zatem nie tajemnicze działanie pewnych kolorów, lecz nasz stosunek do nich. Carolyn Mair, psycholog z brytyjskiego London College of Fashion uważa, że jeżeli wierzymy, iż pewien kolor poprawia nasze wewnętrzne samopoczucie, istotnie tak będzie.

Trudno zatem stwierdzić, czy uśmiech na twarzach Violi Davis, Natalie Portman oraz Victorii Beckham, prezentujących się podczas publicznych gali w kanarkowo żółtych sukniach to istotnie tajemnicza zasługa tegoż koloru czy może pracującej podświadomości.

Dodaj komentarz

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD