Przekorna i zmienna – czyli okres po rozstaniu


(fot. PeteLinforth, pixabay.com)

Okres po rozstaniu zazwyczaj jest ciężki. Borykamy się z wieloma problemami takimi jak tęsknota, zaniżona samoocena. Niektóre kobiety po zerwaniu wpadają w depresje. Część zaczyna szaleć i korzystać z życia. Poważny problem zaczyna się, kiedy wpadamy ze skrajności w skrajność i nie wiemy czego tak naprawdę chcemy.

Znacie ten stan, kiedy macie w głowie zamieć? Sztorm uczuć. Chcemy czegoś, ale boimy się tego. Przyciągamy i odpychamy. Odchodzimy i wracamy. Dzwonimy i się rozłączamy. Komplikacja myśli, emocji, uczuć. Pragniemy i nienawidzimy. Mogłabym wymieniać tak cały dzień antonimy, tylko nawet ja wiem, że to bez sensu. Zadajemy sobie pytania: dlaczego znowu to sobie robię? Dlaczego miotam się od jednej strony do drugiej? Powinnyśmy stanąć po środku, kochać albo nienawidzić. Wybór wydaje się tak banalny… Tak prosty… Od wieków nurtuje nas to samo pytanie. Czy lepiej sięgnąć po wielkie szczęście, oddając się przy tym w całości, ryzykując tym samym stracenie wszystkiego. Jego i siebie. A może jednak lepiej zostać w swoim małym światku? Nie ryzykować, nie pchać się w coś co może nas zabić, w jedną wielką niewiadomą. Zostając przy małym, ale bezpiecznym szczęściu, umiemy przewidzieć, kiedy będzie tak naprawdę źle. Wiemy, kiedy przyjdzie ból, możemy temu zapobiec lub poddać się mu, przyjąć go całym sobą, witając jak ze starym przyjacielem.

– Witaj, miło, że znowu wpadłeś, napijesz się czegoś? Kawa, herbata, a może od razu wódka?

Tylko, że ten ból jest przyjacielem z przeszłości, przy każdym spotkaniu wspominacie tylko stare czasy, nie wybiegacie w przyszłość. On uwielbia analizowanie, kalkulowanie. Chociaż posiada wiele wad, jest jedynym prawdziwym przyjacielem w naszym życiu. Dziwi cię to? Już wyjaśniam. Jako jedyny nie zostawia cię w trudnych chwilach, zawsze jest przy tobie, odwiedza cię, aby wysłuchać, pomóc wspominać, podsuwa ci obrazy o których usilnie próbowałeś zapomnieć, pokazuje ci twoje błędy. Uczy – tak naprawdę uczy. Po pierwsze pamięci, pilnuje, abyś nigdy nie zapominała, dlaczego stoisz w tym miejscu, w którym stoisz. Wie, że musisz być świadoma co doprowadziło cię do tego momentu, każdy upadek, każdy kieliszek wódki był elementem układanki, który doprowadził cię tu. W tym momencie należy zapytać z ironią w głosie:

– Tu? To znaczy, gdzie? Nad kolejną flaszkę wódki?

O ironio… Tak. Otwierasz kolejną flaszkę wódki, zapijasz się do nieprzytomności, może nawet witasz z żelazną przyjaciółką, ale… Wciąż oddychasz. Jesteś, pijesz, żyjesz. Kiepska perspektywa? Każdy z nas wolałby bawić się, spędzać wieczór z ukochaną osobą, być a nie bywać. Jednak dzięki temu masz na to szanse i to spore. Jutro obudzisz się cała obolała, głowa będzie ci pękać, w gardle nie znajdziesz ani kropli śliny, a twoje nadgarstki będą paliły ogniem, gdy niechcący otrzesz nimi o coś. Wstaniesz przeklinając wczorajszy wieczór, walcząc z kacem będziesz obiecywała, że więcej nie będziesz piła. To już coś, jeden mały krok, który czynisz naprzód i nie ważne, że to postanowienie pryśnie jak bańka mydlana, przy kolejnej wizycie starego przyjaciela – bólu. Planujesz, obiecujesz – więc jesteś, więc chcesz iść do przodu, więc nie myślisz o tym co było wczoraj.

Dodaj komentarz

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD