Ubrania zrodzone z przypadkowości


(fot. materiały prasowe)

Duch kapryśnej, zagadkowej i pozornie kolidującej z sobą estetyki austriackiego projektanta, architekta i teoretyka, Josefa Franka, zdobywa szturmem kolejne pokazy mody.

Akcydentyzm (accidentism), pojęcie stworzone przez Franka, odrzuca zgodność i planowanie. To twórczość, którą ucieleśniają żywe kolory, kicz artystyczny, swawolność i optymizm. Termin ten, ukuty oficjalnie przez Franka w 1958 roku, był reakcją na nijaki i homogeniczny, powojenny design. Idea zakłada, że jeżeli kochasz coś, rzecz ta będzie wyglądać dobrze obok innej rzeczy, którą kochasz, a przyjemność może przewyższać względy praktyczne. Frank początkowo projektował modernistyczne budynki jednak po przeniesieniu się do Szwecji, zaczął pracować z tkaninami, które zdobił fałszywie naiwnymi wzorami kwiatów, owoców, ptaków i motyli. Abstrakcyjne printy miały odzwierciedlać panujący w naturze nieporządek.

Jego estetyka kłócących się kolorów, asymetrii i przypadkowości powraca na tegoroczne pokazy mody. W wiosenno-letnim pokazie mody kobiecej Gucci mieliśmy okazję zobaczyć nieprzystające do siebie wzory i faktury, natomiast pokaz męskiej kolekcji JW Andersona był prezentacją  pozornie niezależnych, kolorowych kawałków materiału zszytych w dowolny sposób. Trend ten pojawiał się już wcześniej, a obecnie triumfalnie powraca. Znajdziemy go we wcześniejszych kolekcjach Zandry Rhodes, Jean Paul Gaultier’a oraz Christian’a Lacroix.

Powstałe w ten sposób ubrania są unikalne, subiektywne i humorystyczne. W końcu moda powinna podchodzić do siebie samej z dystansem.

Dodaj komentarz

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD