„Powoli. Jak żyć we własnym rytmie” Brooke McAlary


McAlary Powoli m600 18c4bb72d1.jpg 197x300 Powoli. Jak żyć we własnym rytmie” Brooke McAlary

(fot. materiały prasowe)

Sześć lat temu pozornie byłam kobietą sukcesu, która realizuje się na wszystkich frontach. Miałam wspaniałego męża, zdrową i energiczną roczną córeczkę, spodziewałam się drugiego dziecka, z powodzeniem prowadziłam firmę specjalizującą się w ręcznie robionej biżuterii, nadzorowałam remont naszego domu i właśnie wróciłam z zagranicznych wakacji.

Życie obfitowało w to wszystko, do czego tak nieustannie dążymy. A mnie dopadło przygnębienie.

Tak, życie było obfite. Obfitowało w r z e c z y. Nasz podwójny garaż był ich tak pełny, że nie mieścił się w nim samochód. Szafy pękały od ubrań, których nienawidziłam (wiecznie nie miałam co na siebie włożyć!), a szuflady od zabawek, których wystarczyłoby dla całego przedszkola.

Życie obfitowało też w inne r z e c z y, te niematerialne: długi, niepokoje, stres. Było nerwowe i pośpieszne. Zbyt sztywno zaplanowane i pełne różnych zobowiązań, dalekie od tego, co naprawdę się liczy, i ciągle na granicy frustracji.

Zamiast przemyśleć nasze priorytety albo zastanowić się, czemu jesteśmy nieszczęśliwi, stawaliśmy się coraz bardziej zajęci. Dodawaliśmy kolejne punkty do list zakupów, zadań do zrealizowania i celów do osiągnięcia. Ciągle kupowaliśmy rzeczy, na które nie było nas stać. Kopaliśmy pod sobą coraz głębszy dołek, żeby dotrzymać kroku sąsiadom, nie zdając sobie sprawy, że stopniowo zamieniamy się w szczury uczestniczące w konsumpcyjnym wyścigu.

Kiedy urodziło się nasze drugie dziecko, zdiagnozowano u mnie głęboką depresję poporodową. W lepszych okresach byłam jak robot — wydajny, zimny, zupełnie bez uczuć. W najgorszych byłam koszmarna — wściekła, zgorzkniała, smutna. Nieustannie żywiłam jakieś urazy i miałam myśli samobójcze.

Pamiętam, jak siedząc w gabinecie psychiatrycznym, opowiadałam o poprzednim dniu i lęku, który mnie dopadał, za każdym razem, kiedy przestawałam działać. Lekarka spojrzała na mnie i zapytała: — A nie pomyślała pani kiedyś, że można robić mniej? Trochę zwolnić?

Serio? Robić mniej? Zwolnić? Mniejsza aktywność i powolny tryb życia — przecież to dla rozlazłych, nudnych i pozbawionych ambicji miernot. Dla średniaków! Szaraczków! Zwykłych zjadaczy chleba. Ja nie należałam do żadnej z tych kategorii i, szczerze mówiąc, czułam się urażona, że lekarka miała o mnie tak niskie mniemanie.

Psychiatra zasiała jednak w mojej chaotycznej głowie ziarno wątpliwości. Dopiero wiele dni później, kiedy rozpaczałam nad tym wszystkim, co muszę jeszcze zrobić, kim muszę być i co posiadać, zastanowiłam się nad jej słowami. Robić mniej? Zwolnić? W porządku. Może. Tylko jak? (fragm. książki, fot. archiwum autorki)

O tym  „jak” opowiada ta książka. Po fazie upraszczania życia, o czym była mowa w bestsellerowym poradniku Prostota. Siła codziennych rytuałów, czas na znalezienie własnego rytmu. Powoli. Jak żyć we własnym rytmie Brooke McAlary to oparta na jej własnym doświadczeniu terapeutyczna opowieść o szukaniu drogi do dobrego życia i zestaw nowych, inspirujących wskazówek oraz ćwiczeń.

Brooke McAlary – autorka dwóch bestsellerowych poradników, producentka i gospodyni jednego z najpopularniejszych podcastów w kategorii „Health/Self-Help” na iTunes. Jej program The Slow Home ma już trzy i pół miliona pobrań. Mieszka w Australii z mężem i dwójką dzieci.

Brooke McAlary
Powoli. Jak żyć we własnym rytmie
przeł. Dorota Malina
Wydawnictwo Literackie
3 października

Dodaj komentarz

Featuring Recent Posts WordPress Widget development by YD