Najbardziej niebezpieczna pozycja seksualna – czy warto uważać w sypialni?

Pozycja na jeźdźca. /Fot. /©123RF/PICSEL

Seks kojarzy się z przyjemnością, bliskością i odprężeniem. Rzadko myślimy o nim w kategorii zagrożeń. A jednak… najnowsze badania pokazują, że niektóre pozycje seksualne mogą być realnie niebezpieczne, szczególnie dla mężczyzn. Jedna z nich bije niechlubne rekordy.

Artykuł w skrócie

  • Badania opublikowane w „Advances in Urology” wskazują, że najbardziej niebezpieczną pozycją seksualną jest pozycja „na jeźdźca„, czyli taka, w której partnerka znajduje się na górze. To właśnie w tej konfiguracji dochodzi do ponad połowy złamań członka.
  • Główną przyczyną urazów jest brak kontroli mężczyzny nad ruchem i kątem penetracji – w momencie nagłego, nieprawidłowego ruchu nie jest on w stanie szybko zareagować. W innych pozycjach inicjatywa częściej należy do partnera, co zmniejsza ryzyko kontuzji.
  • Problem pogłębia fakt, że wielu mężczyzn zwleka z wizytą u lekarza nawet do sześciu godzin, kierując się wstydem i zażenowaniem. Tymczasem brak szybkiej pomocy medycznej może prowadzić do poważnych i trwałych zaburzeń funkcji seksualnych.
  • Seks powinien być nie tylko przyjemny, ale i świadomy oraz bezpieczny.

Pozycja „na jeźdźca” pod lupą naukowców

Jak wynika z badań opublikowanych w czasopiśmie „Advances in Urology„, ponad połowa złamań członka dochodzi właśnie podczas seksu w pozycji kobieta na górze, znanej potocznie jako „na jeźdźca„. Brzmi niewinnie? Niestety – statystyki mówią co innego.

Polecamy również  Zakochany ksiądz - gdy serce mówi głośniej niż schematy ...

Dlaczego akurat ta pozycja jest tak ryzykowna?

Kluczowy problem to brak kontroli nad ruchem i kątem penetracji.
Gdy inicjatywę przejmuje partnerka:

  • mężczyzna nie ma możliwości szybkiej reakcji,
  • nagłe, niekontrolowane ruchy mogą spowodować gwałtowne wygięcie penisa,
  • dochodzi do uszkodzenia tkanek, co skutkuje silnym bólem i urazem.

W innych pozycjach to mężczyzna zwykle kontroluje tempo i głębokość, dzięki czemu szybciej wyczuwa, że „coś jest nie tak”.

Wstyd bywa groźniejszy niż sam uraz

Badanie ujawnia jeszcze jeden niepokojący fakt – większość mężczyzn ze złamaniem członka zwleka nawet do sześciu godzin z wizytą u lekarza. Powód?

Wstyd, zażenowanie i strach przed rozmową o intymnym urazie.

Tymczasem brak szybkiej interwencji może prowadzić do:

  • trwałych problemów z erekcją,
  • bólu przy współżyciu,
  • powikłań wymagających leczenia operacyjnego.

Seks tak, ale z ostrożnością i rozwagą

Nie oznacza to, że trzeba rezygnować z ulubionych pozycji. Warto jednak:

  • słuchać sygnałów ciała,
  • unikać gwałtownych ruchów,
  • reagować natychmiast na ból,
  • pamiętać, że bezpieczeństwo też bywa sexy.

Bo najlepszy seks to taki, który kończy się przyjemnością – a nie wizytą na ostrym dyżurze.

FAQ – popularne zapytania dotyczące niebezpiecznych pozycji seksualnych

Czy złamanie członka naprawdę jest możliwe?

Tak. Choć penis nie ma kości, może dojść do pęknięcia tkanek, co potocznie nazywa się złamaniem.

Jakie są objawy takiego urazu?

Silny ból, obrzęk, zasinienie oraz nagła utrata erekcji.

Czy trzeba iść do lekarza od razu?

Zdecydowanie tak. Szybka pomoc zmniejsza ryzyko powikłań i trwałych problemów seksualnych.

Czy oznacza to, że należy unikać tej pozycji?

Nie, ale warto zachować ostrożność, unikać gwałtownych ruchów i reagować na sygnały bólu.

By Monika Prędzel

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Warszawskiego. Od ponad 10 lat związana z mediami online, specjalizuje się w tematach zdrowia, psychologii i lifestyle'u. Pasjonuje się jogą, podróżami i reportażem. Ceni rzetelne źródła i praktyczne podejście do treści.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *