Seks kojarzy się z przyjemnością, bliskością i odprężeniem. Rzadko myślimy o nim w kategorii zagrożeń. A jednak… najnowsze badania pokazują, że niektóre pozycje seksualne mogą być realnie niebezpieczne, szczególnie dla mężczyzn. Jedna z nich bije niechlubne rekordy.
Artykuł w skrócie
- Badania opublikowane w „Advances in Urology” wskazują, że najbardziej niebezpieczną pozycją seksualną jest pozycja „na jeźdźca„, czyli taka, w której partnerka znajduje się na górze. To właśnie w tej konfiguracji dochodzi do ponad połowy złamań członka.
- Główną przyczyną urazów jest brak kontroli mężczyzny nad ruchem i kątem penetracji – w momencie nagłego, nieprawidłowego ruchu nie jest on w stanie szybko zareagować. W innych pozycjach inicjatywa częściej należy do partnera, co zmniejsza ryzyko kontuzji.
- Problem pogłębia fakt, że wielu mężczyzn zwleka z wizytą u lekarza nawet do sześciu godzin, kierując się wstydem i zażenowaniem. Tymczasem brak szybkiej pomocy medycznej może prowadzić do poważnych i trwałych zaburzeń funkcji seksualnych.
- Seks powinien być nie tylko przyjemny, ale i świadomy oraz bezpieczny.
Pozycja „na jeźdźca” pod lupą naukowców
Jak wynika z badań opublikowanych w czasopiśmie „Advances in Urology„, ponad połowa złamań członka dochodzi właśnie podczas seksu w pozycji kobieta na górze, znanej potocznie jako „na jeźdźca„. Brzmi niewinnie? Niestety – statystyki mówią co innego.
Dlaczego akurat ta pozycja jest tak ryzykowna?
Kluczowy problem to brak kontroli nad ruchem i kątem penetracji.
Gdy inicjatywę przejmuje partnerka:
- mężczyzna nie ma możliwości szybkiej reakcji,
- nagłe, niekontrolowane ruchy mogą spowodować gwałtowne wygięcie penisa,
- dochodzi do uszkodzenia tkanek, co skutkuje silnym bólem i urazem.
W innych pozycjach to mężczyzna zwykle kontroluje tempo i głębokość, dzięki czemu szybciej wyczuwa, że „coś jest nie tak”.
Wstyd bywa groźniejszy niż sam uraz
Badanie ujawnia jeszcze jeden niepokojący fakt – większość mężczyzn ze złamaniem członka zwleka nawet do sześciu godzin z wizytą u lekarza. Powód?
Wstyd, zażenowanie i strach przed rozmową o intymnym urazie.
Tymczasem brak szybkiej interwencji może prowadzić do:
- trwałych problemów z erekcją,
- bólu przy współżyciu,
- powikłań wymagających leczenia operacyjnego.
Seks tak, ale z ostrożnością i rozwagą
Nie oznacza to, że trzeba rezygnować z ulubionych pozycji. Warto jednak:
- słuchać sygnałów ciała,
- unikać gwałtownych ruchów,
- reagować natychmiast na ból,
- pamiętać, że bezpieczeństwo też bywa sexy.
Bo najlepszy seks to taki, który kończy się przyjemnością – a nie wizytą na ostrym dyżurze.
FAQ – popularne zapytania dotyczące niebezpiecznych pozycji seksualnych
Tak. Choć penis nie ma kości, może dojść do pęknięcia tkanek, co potocznie nazywa się złamaniem.
Ponieważ mężczyzna traci kontrolę nad ruchem i kątem penetracji, a nagły błąd może doprowadzić do urazu.
Silny ból, obrzęk, zasinienie oraz nagła utrata erekcji.
Zdecydowanie tak. Szybka pomoc zmniejsza ryzyko powikłań i trwałych problemów seksualnych.
Nie, ale warto zachować ostrożność, unikać gwałtownych ruchów i reagować na sygnały bólu.

