Pierwszy raz w sex shopie: wstyd, dreszczyk i to dziwne uczucie „czy wszyscy na mnie patrzą?”

pierwszy raz w sexshopie

Artykuł w skrócie

  • Pierwszy raz w sex shopie często miesza wstyd z ekscytacją. Wchodząc, można mieć wrażenie „publicznego obnażenia” i myśl, że wszyscy widzą nasze fantazje. To efekt stereotypów i wychowania, w którym o seksie mówiło się szeptem. Na szczęście obawy zwykle szybko mijają – takie sklepy budują atmosferę intymności i dyskrecji, a personel nie ocenia, tylko pomaga.
  • Zakupy mogą stać się przyjemnością i początkiem urozmaicania życia erotycznego: od olejków i balsamów po nakładki i wibratory.
  • Warto wybrać się z partnerem i znaleźć coś, co pasuje wam obojgu – już samo oglądanie i wybieranie potrafi podkręcić nastrój, a dreszczyk emocji wraca podczas rozpakowywania w domu.
  • Najważniejsze: nie ma powodu do wstydu – dorosła przyjemność i ciekawość są naturalne, a granice ustalasz Ty.

Wiele z nas co najmniej raz odwiedziło to magiczne miejsce, które – umówmy się – otwiera przed nami wrota rozkoszy. No dobra, nieliczni jeszcze się nie przełamali, ale podejrzewam, że większość miała ochotę przekroczyć ten próg chociaż raz. I to jest absolutnie normalne, bo ciekawość, przyjemność i potrzeba urozmaicenia życia erotycznego nie są niczym wstydliwym. Są ludzkie.

A jednak… kiedy naprawdę masz wejść do sex shopu, w brzuchu potrafi zrobić się mały rollercoaster.

Skąd ten wstyd, skoro to takie ludzkie?

Cóż, wybierając się do sex shopu wiele z nas odczuwa wstyd i sama do końca nie wiem z jakiego powodu. Może z tego, że przez lata uczono nas, że „o seksie się nie mówi”, a już szczególnie nie w przestrzeni publicznej? Może z obawy przed oceną? A może z tego, że w głowie nadal siedzi jakiś dziwny stereotyp: że jeśli kupujesz gadżety, to znaczy, że „coś jest nie tak”.

Polecamy również  Najbrzydsze i najpiękniejsze narody świata - czy da się zmierzyć piękno?

Tymczasem prawda jest prosta: większość dorosłych uprawia seks (no, poza osobami duchownymi – podobno). I jeśli ktoś wchodzi do sex shopu, to zwykle po to, żeby zadbać o przyjemność, bliskość albo ciekawość. Nic więcej. Żadna sensacja.

Moje pierwsze wejście: jakbym nie miała na sobie nic poza bielizną

Kiedy ja pierwszy raz wybierałam się do tego miejsca z moim partnerem, oczywiście w celu nabycia kilku gadżetów, które urozmaicą nasze życie erotyczne, też czułam się niekomfortowo. Wchodząc do sex shopu miałam wrażenie, że nie mam na sobie nic poza bielizną i mam przyczepioną plakietkę z napisem: „TAK UPRAWIAM SEX, DZIŚ TEŻ, WIBRATORY TEŻ LUBIĘ”.

To uczucie było jak publiczne obnażenie się, tylko że w wersji psychicznej. A jednocześnie – i to jest najlepsze – czułam też podekscytowanie. Bo to przecież miejsce, gdzie można zobaczyć rzeczy, których nie ogląda się na co dzień. Taki miks: „uciekam” i „chcę obejrzeć wszystko” w jednym.

„Nie będę patrzeć, bo pomyślą, że mam fantazje” – czyli klasyczna blokada

Miałam ochotę obejrzeć mnóstwo rzeczy, ale tego nie zrobiłam. Wydawało mi się, że jak tylko sięgnę po jakąś półkę, to będzie to równoznaczne ze zwierzeniem się pracownikom sklepu z moich erotycznych fantazji. Brzmi śmiesznie? Trochę tak. Ale w tej chwili to było bardzo realne.

I tu mam dobrą wiadomość: te obawy po krótkim czasie mijają. Serio. Po chwili orientujesz się, że to po prostu sklep. Ludzie przychodzą, oglądają, pytają, kupują i wychodzą. Nikt nie prowadzi śledztwa, nikt Cię nie ocenia, a personel zwykle jest bardziej dyskretny niż w drogerii, gdzie ktoś potrafi skomentować wybór szamponu.

Polecamy również  Zakochany ksiądz - gdy serce mówi głośniej niż schematy ...

Atmosfera intymności i dyskrecji robi robotę

To też ważne: sex shopy często są urządzone tak, żeby budować atmosferę intymności oraz dyskrecji. Przygaszone światło, spokojniejszy klimat, brak „tłumu w kolejce” – to wszystko sprawia, że po chwili zaczynasz czuć się swobodniej. I nagle wstyd robi się mniejszy, a ciekawość przejmuje stery.

I właśnie wtedy zaczynają się prawdziwe zakupy.

Co można kupić na pierwszy raz, żeby nie przesadzić?

Nie musisz od razu wybierać sprzętu, który wygląda jak rekwizyt z filmu sci-fi. W sex shopie jest masa produktów „na start”, delikatnych, przyjemnych i totalnie normalnych.

Każdy może wybrać coś dla siebie: od olejków eterycznych i delikatnych balsamów, przez drobne akcesoria, aż po bardziej odważne zabawki, typu nakładki i wibratory. To jest właśnie piękne: skala jest ogromna, a Ty decydujesz, gdzie jest Twoja granica i co Cię ciekawi.

Nie chodzi o to, żeby kupić „najbardziej szokujące”. Chodzi o to, żeby kupić coś, co realnie Cię kręci albo co może dodać przyjemnego napięcia w relacji.

Najlepiej iść z partnerem, jeśli macie na to ochotę

Osobiście polecam wybrać się z partnerem i kupić coś, co odpowiada wam obojgu. To fajny sposób na rozmowę, na śmiech, na flirt, a czasem nawet na odkrycie, że macie podobne fantazje, tylko wcześniej nikt nie wpadł na to, żeby o nich powiedzieć.

Poza tym same zakupy potrafią wprawić w nastrój. Ten dreszczyk emocji zostaje z Wami na dłużej – szczególnie kiedy wracacie do domu, rozpakowujecie torbę i nagle robi się trochę jak w filmie: „no dobra… to co testujemy pierwsze?”.

Wstyd? Niech zostanie za drzwiami

Nie powinniśmy wstydzić się zakupów w sex shopie. I nie mam na myśli paradowania po centrum ze sztucznym członkiem w ręku (choć wyobrażenie jest… mocne), tylko naszego samopoczucia podczas tych zakupów. Jak każde inne, powinny być przyjemnością. Bo dzięki nim możemy przeżyć niepowtarzalne doznania, a czasem też po prostu odzyskać luz w sferze seksu, który lubi ciekawość i zabawę.

Polecamy również  Amor strzela, Eros strzały nosi. Ci robi Kupidyn?

Pierwszy raz w sex shopie zwykle zaczyna się od stresu. Ale kończy się często czymś zupełnie innym: ulgą, śmiechem i poczuciem, że to wcale nie było takie straszne. I że to miejsce nie jest „dla jakichś ludzi”, tylko… dla dorosłych. Dla nas.

FAQ – popularne zapytania dotyczące pierwszej wizyty w sex shopie

Czy to normalne, że wstydzę się wejść do sex shopu?

Tak. Wstyd często wynika ze stereotypów i tego, że o seksie rzadko mówi się otwarcie. To mija, gdy poczujesz, że to po prostu sklep.

Czy obsługa ocenia klientów?

Zwykle nie – sex shopy stawiają na dyskrecję. Personel jest po to, by pomóc dobrać produkt, a nie komentować.

Co kupić na pierwszy raz, żeby nie przesadzić?

Najłatwiej zacząć od delikatnych rzeczy: olejków, lubrykantów, balsamów, a dopiero potem rozważać zabawki.

Czy lepiej iść samemu czy z partnerem?

Jak wolisz. Z partnerem bywa łatwiej i zabawniej, bo wybieracie coś wspólnie i już same zakupy budują napięcie.

Czy muszę opowiadać o swoich fantazjach, żeby coś kupić?

Nie. Możesz po prostu oglądać i wybrać to, co Cię ciekawi. Rozmowa jest opcją, nie obowiązkiem.

Czy takie zakupy mogą poprawić relację?

Często tak – dodają świeżości, zachęcają do rozmowy i potrafią podkręcić bliskość, jeśli obie strony mają na to ochotę.

By Kasia Malwińska

Redaktorka z 6-letnim doświadczeniem w mediach lifestyle'owych. Z pasją pisze o zdrowiu, relacjach, urodzie i rozwoju osobistym. Ceni rzetelność, empatię i język bliski czytelniczkom. Po pracy podróżuje, czyta reportaże i praktykuje jogę. Śledzi trendy, współpracuje z ekspertkami i dba o jakość treści.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *