Są takie premiery kosmetyczne, które od razu brzmią jak plan na udane lato. Trochę blasku, trochę koloru, trochę wygody, a do tego produkty, które można wrzucić do torebki i poprawić nimi makijaż między kawą na mieście, spacerem, randką i wieczornym wyjściem. Właśnie taki klimat mają dwie nowe kolekcje marki SINSKIN i Ambasadorki Patricii Kazadi, które 1 kwietnia zadebiutowały w drogeriach Rossmann.
To premiera, która nie udaje skromnej. Jest świeżo, modnie, energetycznie i bardzo „wiosna-lato”. Marka przygotowała dwie limitowane serie stworzone z myślą o wykonaniu letniego makijażu „total look dzień & noc„. Czyli dokładnie tego, czego większość z nas potrzebuje, kiedy dni robią się dłuższe, planów przybywa, a kosmetyczka ma działać szybko, skutecznie i bez zbędnego kombinowania.
Dwie kolekcje, jeden pomysł: makijaż, który działa od rana do późnej nocy
W Rossmannie pojawiły się dwie nowe kolekcje: SINSKIN You & Mini Me oraz limitowana seria Coral Glam by Patricia Kazadi. Razem tworzą bardzo spójną opowieść o makijażu na wiosnę i lato – takim, który jest jednocześnie lekki, świeży, kolorowy i elastyczny. Bo właśnie o to tu chodzi: żeby rano wyglądać promiennie i naturalnie, a wieczorem, dosłownie kilkoma ruchami, zamienić ten look w coś mocniejszego, bardziej błyszczącego i bardziej „queen of summer night”.
To nie jest kolekcja dla jednej wersji kobiecości. Tu jest miejsce i na delikatne usta muśnięte błyszczykiem w odcieniu romantycznego różu, i na policzki rozświetlone subtelnym glow, i na wieczorną zmianę planu: bordo na ustach, syreni cień na powiekach i kolorowa maskara, która robi cały efekt „wow”.
Brzmi trochę jak kosmetyczna kapsułowa garderoba? Trochę tak. I bardzo dobrze, bo właśnie to w tej premierze działa najlepiej.
Jak SINSKIN widzi nadchodzący sezon?
Jeśli spróbować zamknąć tę wizję w kilku słowach, byłyby to: świeżość, blask i porządna dawka koloru. Marka bardzo wyraźnie stawia na letni klimat i trendy, które nie boją się życia. Inspiracją do stworzenia obu linii była pozytywna energia, która naturalnie budzi się wraz z nadejściem wiosny i lata. To ten moment roku, kiedy częściej wychodzimy z domu, więcej planujemy, dłużej jesteśmy aktywne i chcemy, żeby makijaż po prostu za tym nadążał.
I właśnie dlatego SINSKIN podkreśla, że makijaż na ten sezon ma być:
trwały, świeży, pełen kolorów i łatwy do przekształcenia z dziennego w wieczorowy. Bez konieczności noszenia pół łazienki w torebce. Bez wielkiego przemeblowania na twarzy. Bez stresu.
To bardzo współczesne podejście do beauty – nie chodzi o to, żeby od rana wyglądać jak gotowa na galę, tylko żeby mieć bazę, którą można szybko podbić, przyciemnić, rozświetlić czy pokolorować, kiedy zmieni się okazja.
„You & Mini Me” – lato w wersji mini, czyli kosmetyki do każdej torebki
Jedną z największych nowości tej premiery jest kolekcja SINSKIN You & Mini Me. I trzeba przyznać, że sam pomysł jest bardzo trafiony. Latem naprawdę częściej żyjemy „w ruchu”: praca, miasto, podróże, spontaniczne wyjścia, festiwale, weekendowe wyjazdy. Duże opakowania bywają wtedy po prostu niewygodne. A mini? Mini jest sprytne.
Jak mówi Adam Prządka, Head of Artistry marki SINSKIN, bez względu na to, czy spędzamy lato w mieście czy w podróży, chcemy wyglądać dobrze o każdej porze dnia i mieć wszystkie niezbędne produkty pod ręką. I właśnie dlatego powstała kolekcja, którą można spakować dosłownie wszędzie.
To produkty, które dopełniają poranną bazę, pomagają zrobić makijaż dzienny, a potem w kilka chwil przestawiają go na tryb wieczorny. I chyba właśnie w tym tkwi siła tej serii: wygoda nie odbiera jej charakteru.
W skład linii SINSKIN You & Mini Me wchodzą:
mini maskary, mini błyszczyki oraz mini eyelinery. Niby małe rzeczy, ale bardzo strategiczne. Bo to właśnie one najczęściej robią „ten jeden ruch więcej”, który zmienia cały efekt.
Mini maskary – kolor na rzęsach i odwaga w małym opakowaniu
Zacznijmy od produktu, który ma w sobie najwięcej zabawy. Wegański mini tusz do rzęs od SINSKIN ma za zadanie idealnie podkreślić rzęsy już przy pierwszej aplikacji, dobrze je rozdzielić i nadać im intensywny kolor dzięki specjalnym pigmentom oraz ko-polimerom. Brzmi technicznie, ale w praktyce chodzi po prostu o to, żeby mała maskara robiła dużą robotę.
Formuła jest testowana dermatologicznie, a małe opakowanie sprawia, że rzeczywiście można ją mieć zawsze przy sobie. Cena? około 29 zł za 6 ml.
W kolekcji znajdziemy aż pięć odcieni i każdy z nich ma swój własny charakter:
The perfect eye feeling black 01 – klasyczna czerń, czyli kosmetyczna baza bezpieczeństwa. Taki tusz to must-have zawsze, ale w wersji mini jest szczególnie praktyczny, gdy zabieramy kosmetyczkę w podróż.
The perfect eye feeling turquise 02 – turkusowa woda na rzęsach? Tak, i brzmi to dokładnie tak letnio, jak powinno. To opcja dla tych, które chcą wprowadzić kolor, ale niekoniecznie od razu malować całą powiekę.
The perfect eye feeling blue 03 – niebieski akcent inspirowany niebem. Wyrazisty, modny i bardzo wakacyjny. Potrafi dodać stylizacji luzu i świeżości.
The perfect eye feeling mint 04 – mięta na rzęsach to już propozycja dla tych, które nie boją się zabawy makijażem. Marka opisuje ten odcień jako prawdziwe orzeźwienie na upalne dni – i trudno się z tym nie zgodzić.
The perfect eye feeling green 05 – zieleń, która podbija modę i beauty. Na rzęsach ma dodać odwagi i być pierwszym krokiem do makijażowych eksperymentów.
To seria, która naprawdę nie jest nudna. I bardzo dobrze, bo lato nie powinno być nudne także na rzęsach.
Mini błyszczyki – połysk, wygładzenie i kolory, które flirtują z sezonem
Druga część mini kolekcji to mini błyszczyki do ust. Ich rola jest podwójna: mają zapewniać długotrwały połysk i efekt optycznego wygładzenia, a jednocześnie pielęgnować usta. W formule znajdziemy wosk candelilla oraz olejek winogronowy, które mają intensywnie nawilżać i odżywiać. Produkt jest testowany dermatologicznie, a jego cena to około 19 zł.
I tu znowu dostajemy pięć odcieni, z których każdy opowiada trochę inny letni nastrój:
The perfect lip kiss me 01 – odcień dla królowej letniej nocy. Mocniej podkreślone, kuszące usta na wieczór brzmią jak bardzo dobry plan.
The perfect lip i’m on fire 02 – kolor, który ma rozgrzewać serca tak, jak słońce rozgrzewa skórę. Czyli coś między energią, zmysłowością a wakacyjną pewnością siebie.
The perfect lip spicy pink 03 – intensywny róż, który od razu dodaje twarzy świeżości i promienności. To bardzo „wiosna-lato”, bardzo dziewczęce, ale bez przesadnej słodyczy.
The perfect lip alluring 04 – bardziej pociągający, z nutą ciepłego koloru i błyszczącym wykończeniem. Dla tych, które wolą subtelny flirt niż krzyk.
The perfect lip dazzle me 05 – glow na ustach w pełnej krasie. Drobinki odbijające światło tworzą uroczy, letni blask, który dobrze wygląda nie tylko na wieczór.
To nie są błyszczyki „na przeczekanie”. To produkty, które naprawdę mogą robić cały nastrój makijażu.
Mini eyelinery – precyzja, mat i kolorowe kocie oko
Trzecim filarem kolekcji You & Mini Me są mini eyelinery w płynie. Marka postawiła tu na matowe wykończenie, bardzo precyzyjną końcówkę i dużą trwałość. Eyelinery mają utrzymywać się przez cały dzień i być odporne także na wilgoć, co w sezonie letnim brzmi jak cecha absolutnie obowiązkowa. Cena każdego to 29 zł.
I znowu – dostajemy pięć odcieni, które aż proszą się o zabawę:
The perfect line do it! 01 – klasyczna czerń, zawsze potrzebna. To właśnie nią można w sekundę zmienić dzienny makijaż w wieczorowe kocie oko.
The perfect line slice it! 02 – turkusowy eyeliner, który tworzy jedną z najmodniejszych kolorowych linii na powiece. To ten rodzaj detalu, który wygląda świeżo i zaskakuje.
The perfect line trim it! 03 – trawiasta zieleń na oku i delikatne usta. Marka proponuje taki look jako idealne powitanie wiosny i trzeba przyznać, że brzmi bardzo przekonująco.
The perfect line cut it! 04 – bordowy eyeliner jako alternatywa dla klasycznej czerni. Ogniste spojrzenie i rutyna przełamana jednym ruchem.
The perfect line fling it! 05 – fiolet, jeden z najmodniejszych kolorów sezonu. Idealny na festiwal, imprezę pod gołym niebem i każdą stylizację, która chce trochę więcej letniego pazura.
To kolekcja, która nie boi się odważniejszych kolorów, ale podaje je w bardzo wygodnej, „przyjaznej” formie.
Coral Glam by Patricia Kazadi – limitowana seria z glow, które nie bierze jeńców
Druga kolekcja to coś dla tych, które lubią blask i nie mają zamiaru tego ukrywać. Coral Glam SINSKIN by Patricia Kazadi to limitowana linia, która ma w sobie wszystko to, co dziś w makijażu najbardziej pożądane: wysoką jakość, minimalistyczną formę i wielopłaszczyznowe zastosowanie.
W skład tej serii wchodzą:
paleta rozświetlaczy Brownie i Blondie, pędzelek wachlarzowy oraz dwa cienie do powiek.
Sama Patricia Kazadi mówi wprost, że spełniło się jej marzenie o własnej kolekcji, a co najfajniejsze – ono nadal trwa, bo razem z zespołem SINSKIN wprowadza kolejne produkty. W nowej serii nie mogło zabraknąć jej ulubionych rozświetlaczy, tym razem w formie palety, miękkiego wachlarzowego pędzelka i czegoś „dla oka” – czyli dwóch nowych cieni z formułą Bouncy, która już wcześniej zdobyła fanów mocnej pigmentacji.
Glamlicious highlighter palette – Brownie i Blondie, czyli glow dopasowane do urody
Rozświetlacze to dziś nie dodatek, tylko niemal osobna filozofia makijażu. I Patricia Kazadi doskonale o tym wie. Glamlicious highlighter palette by Patricia Kazadi zawiera trzy idealnie dobrane odcienie, których można używać osobno lub łączyć je ze sobą. To bardzo ważne, bo dzięki temu łatwo stopniować efekt i dopasować go do okazji, światła czy nastroju.
Formuła jest niemal kremowa, przez co kolory łatwo się blendują i zostawiają efekt idealnej tafli. Nie takiego „brokatowego ojej”, tylko właśnie gładkiego, nowoczesnego glow, które można budować od subtelnego po bardzo zdecydowane.
Paleta występuje w dwóch wersjach:
Brownie i Blondie – dedykowanych różnym typom urody. Sam pomysł nazewnictwa jest uroczy, a marka dorzuca jeszcze smaczek: skóra po użyciu tych rozświetlaczy ma wyglądać wprost „delicious”, jak ulubione ciasteczka Patricii. Trudno nie uśmiechnąć się do takiej metafory.
Produkt jest testowany dermatologicznie, a jego cena to około 99 zł.
Fun brush Lili Stone – miękki wachlarz do totalnego glow
Do rozświetlaczy Patricia dorzuca narzędzie, które ma znaczenie większe, niż się wydaje. Fun brush Lili Stone by Patricia Kazadi to pędzel o niezwykle miękkim włosiu, w kształcie wachlarza, zaprojektowany specjalnie do bardzo dokładnej i perfekcyjnej aplikacji zarówno produktów suchych, jak i mokrych.
To ważne, bo dobry wachlarzowy pędzel naprawdę potrafi zrobić różnicę. Nie tylko pięknie nakłada glow na kości policzkowe, ale też pomaga usunąć nadmiar produktu, kiedy z rozświetleniem poniesie nas trochę bardziej niż planowałyśmy.
Cena pędzla to 43 zł i trzeba przyznać, że jako dopełnienie całej koncepcji Coral Glam wypada bardzo sensownie.
Must have bouncy eyeshadow – dwa cienie, dwa klimaty, dużo pigmentu
Na koniec coś „dla oka”, czyli Must have bouncy eyeshadow by Patricia Kazadi. To cienie o plastycznej konsystencji i nasyconym kolorze, które łatwo się aplikują, pozwalają uzyskać intensywny, metaliczny efekt krycia, a jednocześnie długo się utrzymują, nie kruszą się i nie osypują. Marka podkreśla też ich delikatnie wilgotne odczucie na powiece, co od razu sugeruje bardziej nowoczesne, świetliste wykończenie.
Formuła jest testowana dermatologicznie, a cena pojedynczego cienia to około 64 zł.
W kolekcji pojawiają się dwa odcienie:
025 Coral Garden – cień inspirowany podwodnym światem i kolorami prosto z ogrodów rafy koralowej. Zieleń i niebieski łączą się tu w hipnotyzujące spojrzenie skąpane w blasku, jak z głębinowego królestwa. To od lat ukochany kolor Patricii i czuć, że nie trafił tu przypadkiem.
026 Galaxy Viev – odcień inspirowany podniebnymi podróżami i gwiazdami, które latem świecą najjaśniej. Ma przenosić swoją właścicielkę na sam szczyt Drogi Mlecznej i gwarantować kosmiczne spojrzenie. Bardzo poetycko i bardzo w trendach.
Te dwa cienie są jak dwie strony letniej fantazji: jedna bardziej morska, druga bardziej gwiezdna.
Dzień i noc w jednej kosmetyczce
Najbardziej podoba mi się w tej premierze to, że nie udaje ona wielkiej rewolucji technologicznej, tylko dobrze rozumie realne potrzeby. Rano chcemy wyglądać świeżo, lekko i promiennie. Wieczorem – czasem odważniej, bardziej błyszcząco, bardziej imprezowo. Ale rzadko mamy czas, żeby malować się od zera drugi raz.
I właśnie tu SINSKIN trafia w punkt. Te kolekcje są pomyślane tak, żeby:
dopełnić poranną bazę, zbudować dzienny look i kilkoma ruchami przejść w wersję wieczorową. Trochę bardziej wyraziste usta, trochę mocniejsze oko, więcej glow – i gotowe.
To makijaż dla kobiet, które żyją szybko, ale nie chcą rezygnować z zabawy kolorem. Dla tych, które latem chcą wyglądać dobrze i w mieście, i w podróży, i na festiwalu, i podczas spontanicznego wyjścia po zmroku.
Największy plus? Letnia energia bez nudy
Gdybym miała podsumować tę premierę jednym zdaniem, powiedziałabym tak: SINSKIN x Patricia Kazadi daje lato w kosmetycznej wersji – błyszczące, kolorowe, trochę szalone, ale nadal wygodne i do ogarnięcia.
Mamy tu łącznie 18 produktów do makijażu, które pięknie się uzupełniają. Są mini formy idealne do torebki. Są klasyki, jak czarna maskara i czarny eyeliner, ale są też odważne turkusy, mięty, fiolety i bordo. Są błyszczyki, które nawilżają i rozświetlają. Są rozświetlacze z efektem tafli. Są cienie, które robią spojrzenie jak z letniego snu.
I właśnie dlatego ta premiera ma sens. Bo nie próbuje wmówić nam, że latem mamy być „jakieś”. Ona po prostu daje narzędzia, żebyśmy mogły być bardziej sobą – rano delikatnie, wieczorem z pazurem.
A to już naprawdę bardzo dużo.

